W DOBIE KORONAWIRUSA, KOBIETY BARDZIEJ ZAGROŻONE CHOROBAMI SERCA!

Choroby układu krążenia są, wbrew powszechnej opinii, groźniejsze dla kobiet, niż dla mężczyzn. Szczególnie w okresie pandemii, przede wszystkim kobiety powinny zwrócić uwagę na stan swojego serca, kontrolować ciśnienie, a w przypadku jakiegokolwiek zagrożenia, jak najszybciej konsultować się z lekarzem. Według badań, panie mają bowiem większą tendencję do niedostrzegania zagrożenia zawałem, i bardziej od mężczyzn obawiają się obecnie zakażenia Covid-19.

Jak wynika z polskich badań przedstawionych podczas kongresu "Acute Cardiovascular Care 2019” w Maladze, zorganizowanego przez European Society of Cardiology, kobiety znacznie wcześniej wzywają karetkę pogotowia, gdy objawy zawału wykazuje ktokolwiek z ich otoczenia, ale nie z powodu własnego zawału.

Do tej tendencji doszła jeszcze obecnie niechęć do kontaktu ze służbą zdrowia w obawie przed zakażeniem. Panie bowiem, zdecydowanie bardziej niż panowie, obawiają się koronawirusa. Jak wynika z badania CBOS, zrealizowanego między 19 a 29 października, obawy przed zakażeniem w dużym stopniu różnicuje płeć: częściej wyrażają je kobiety, (76 proc.) niż mężczyźni (60 proc.)

 

Mit wyłącznie męskiego zawału

W Polsce, według danych Głównego Urzędu Statystycznego, z przyczyn kardiologicznych umiera co roku około 175 tysięcy osób, co stanowi blisko 46 proc. wszystkich zgonów. Wbrew powszechnej opinii, umiera na nie więcej kobiet niż mężczyzn.

- Ciągle panuje ogólne przekonanie, że na serce, a zwykle myślimy wówczas o zawale, chorują głównie mężczyźni. To mit – mówi prof. dr hab. med. Danuta Czarnecka z Kliniki Instytutu Kardiologii UJ. - W Polsce co roku na choroby układu sercowo-naczyniowego, czyli zawał serca, niewydolność serca czy udar mózgu, umiera 84 tysiące mężczyzn i aż 94 tysiące kobiet! Ta tendencja wygląda podobnie w całej Europie.

 

Z lęku przed wirusem

Pod koniec listopada br. przedstawiciele środowiska pacjentów kardiologicznych wraz z Polskim Towarzystwem Kardiologicznym w ramach kampanii społecznej „Badam Się - Bo Chcę Żyć” wystosowali apel do Narodowego Funduszu Zdrowia o zwrócenie szczególnej uwagi na potrzeby i problemy pacjentów kardiologicznych w czasie pandemii.
Dane europejskie i polskie potwierdzają bowiem, że wiele osób odwlekało interwencję w przypadku zawału serca i nie wezwało pogotowia. Eksperci Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego alarmują, że liczba leczonych zawałów serca w pierwszych miesiącach pandemii spadła nawet o 40 proc. Powodem tego nie jest jednak brak zawałów, a odwlekanie wizyty u lekarza, oraz nie wzywanie pogotowia ze względu na strach przed zakażeniem, a także ograniczenia w dostępie do opieki medycznej.

rysunek lekarza wystajacego z laptopa

Dlaczego kobiety? 

Zwiększone ryzyko śmierci z powodu chorób serca u kobiet jest niestety pokłosiem zarówno pełnienia przez nie tradycyjnych ról, jak i zbyt małego przywiązywania przez publiczne instytucje zdrowotne wagi do faktu, że to właśnie paniom bardziej zagrażają choroby układu krążenia.

-Kobiety częściej umierają z powodu chorób serca, bo trafiają do kardiologa później niż mężczyźni. – mówi prof. Czarnecka - Kluczowa jest też profilaktyka chorób sercowo-naczyniowych. Warto zwrócić uwagę choćby na reklamy. To kobieta dba o mężczyznę – o to, żeby się prawidłowo odżywiał. Nie ma natomiast praktycznie żadnych reklam, w których przekaz byłby taki, że kobieta powinna zadbać też o siebie, a przecież kobiety również są narażone!

Okazuje się też, że u kobiet objawy zawału u kobiet mogą wyglądać nietypowo, może on się u nich objawiać jako jedynie ból żołądka, wraz z którym występują wymioty. To jeden z powodów, dla którego, kobiety rzadziej wzywają karetkę pogotowia, odbierając sobie szansę na szybką pomoc.

- U kobiet choroby sercowo-naczyniowe pojawiają się później niż u mężczyzn, a objawy mogą wyglądać zupełnie inaczej – alarmowała dr hab. Małgorzata Peregud-Pogorzelska podczas konferencji „Quo vadis medicina?", - Chociaż choroby układu sercowo – naczyniowego są bardziej przypisywane płci męskiej, to jak jednak wynika z europejskich badań, to kobiety częściej na nie umierają: 55 proc. kobiet wobec 43 proc. mężczyzn.

Jak się okazuje, oprócz lekceważenia stanu swojego serca oraz nierozpoznania objawów zawału, powodem częstszego występowania u kobiet chorób sercowo naczyniowych jest także przyjęcie pewnych ryzykownych zachowań, które wcześniej charakterystyczne były dla mężczyzn, takich jak: palenie tytoniu, stres, niewłaściwa dieta i siedzący tryb życia. Wszystkie te czynniki powodują odkładanie się tłuszczu w naczyniach krwionośnych, co często kończy się zawałem. U pań, częściej też zdarzają się udary mózgu i dotyczy ich aż 95 proc. przypadków kardiomiopatii wywoływanej przez stres. Również u kobiet, częściej niż u mężczyzn, występują otyłość, nadciśnienie, hipercholesterolemia i cukrzyca.

Do szczególnych czynników ryzyka specyficznych dla kobiet należą także tak zwane estrogenowo-progestynowe środki antykoncepcyjne (tabletki, plastry i pierścienie, które łączą estrogen i syntetyczne progesty). Zwiększają one ryzyko zawału serca, udaru mózgu i zapalenia żył poprzez blokady żyły głębokiej oraz zatoru płucnego, a także przez blokadę tętnicy płucnej.

 

Jak dbać o układ krążenia?

 Według międzynarodowego badania „Interheart” przeprowadzonego w 52 krajach, spożycie wystarczającej ilości owoców i warzyw, uprawianie regularnej aktywności fizycznej i niepalenie zmniejsza ryzyko zawału serca nawet o 80 proc.

Oprócz właściwego odżywiania i rzucenia tytoniu, inne kluczowe działania, które należy podjąć, aby zmniejszyć ryzyko chorób sercowo-naczyniowych to: ograniczenie spożycia alkoholu, przesypianie od 7 do 8 godzin snu w nocy, oraz regularna ocena ryzyka chorób kardiologicznych. Niewiele osób zdaje sobie sprawę z wagi sposobu odżywiania dla naszego układu krążenia. Według badań, każde 10 proc. wzrostu udziału żywności wysokoprzetworzonej w diecie wiąże się z 12 procentowym wzrostem ryzyka wystąpienia jego chorób.

Również tytoń, szczególnie w towarzystwie tabletek hormonalnych, sprzyja zatykaniu się tętnic i niweluje naturalną ochronę przed chorobami sercowo-naczyniowymi. Sprzyjają im również: przewlekły stres związany z pracą, problemami rodzinnymi lub finansowymi i depresja. Pobudzają one również chęć palenia tytoniu lub złych nawyków żywieniowych, które są wysokimi czynnikami ryzyka występowania zawałów.

Natomiast korzystny wpływ na serce i naczynia krwionośne mają ćwiczenia fizyczne, które obniżają ciśnienie krwi oraz powodują lepsze dostosowanie pracy serca do wysiłku. Równie istotna jest kontrola ciśnienia krwi, którą wszyscy po ukończeniu 40 roku życia powinni przeprowadzać przy pomocy dobrej jakości ciśnieniomierzy, a w przypadku zaobserwowania nieprawidłowości, jak najszybciej konsultować się z lekarzem.